złe wychowanie

Niedobra dziewczynka!

Data: 13.02.2019

Ciągła kontrola, dziwaczni wychowawcy, brak kontaktu ze światem. W takich warunkach musi żyć Cameron (Chloë Grace Moretz), którą rodzice wysłali do ośrodka dla osób homoseksualnych. Rodzice skonfundowanych nastolatków wierzą, że można wyleczyć się z tej „choroby”, a raczej w pokorze odrzucić dotychczasowe „grzechy”. Na starcie każdy kuracjusz dostaje białą kartkę z rysunkiem góry lodowej — pod powierzchnią naszej społecznej maski kryją się bowiem źródła wszelkich „zwyrodnień”, które należy nanieść na rysunek w miejscu, gdzie woda wyznacza granice świadomego i nieświadomego. Są to takie „obrzydliwości” jak uprawianie sportu, masturbacja lub niewłaściwe relacje z rodzicami.

Desiree Akhavan w „Złym wychowaniu Cameron Post” udaje się to, na czym wyłożył się Joel Edgerton w „Wymazać siebie”: uchwycenie drżącego w posadach, niepewnego dojrzewającego młodego człowieka. Nastolatki często nie mają potrzeby się określać, nie widzą powodu, dla którego muszą wybrać jedną, tę „właściwą” ścieżkę. W ukazaniu upupiających i sekciarskich instytucji, podpartych skrzywioną interpretacją Biblii reżyserka ucieka od patosu i posługuje się subtelnymi środkami: niemal panoptycznymi metodami nadzoru, rozmowami „o niczym”, podczas których tętnią niewyrażone pragnienia, długimi ujęciami na twarze nastolatków, wyrażające skomplikowanie sytuacji, którą właścicielka ośrodka Dr. Lydia March (Jennifer Ehle) próbuje uprościć za pomocą nieprzyzwoitych retorycznych chwytów.

Na ekranie oglądamy bardzo świeże połączenie aktorów, między którymi dochodzi do starć i napięć nie tylko z uwagi na to, jakie postacie odgrywają, ale jaką mają ekspresję ciała. Gdy zadziorna Moretz konfrontuje się chłodem Ehle czuć, jak postaci odpychają się od siebie jak magnesy o przeciwnych biegunach. Nietrudno zrozumieć fascynację hippie Sashą Lane, cichą rebeliantką w ośrodku, a Emily Skeggs jako współlokatorka Cameron skutecznie wywołuje w nas mieszankę zażenowania i strachu.

Film osadzony jest w latach 90.: dekadzie, która dała światu new queer cinema i wyzwoliła w USA nowe pokłady nieheteronormatywnych wizerunków, ale też straszyła AIDS jako chorobą homoseksualistów. Złudne jest jednak to bezpieczeństwo zapewniane przez dystans czasowy — oglądając „Złe wychowanie Cameron Post” czuje się obecność wszystkich stereotypów i uprzedzeń, które wciąż dobrze się mają. Oczywiście wybór najntisów ma również inne konsekwencje. Od jakiegoś czasu lata 90. — z ich fetyszem kaset magnetofonowych, popularnością sportowych outfitów i szałem na punkcie filmów edukacyjnych na VHSach — stają się częstym punktem odniesienia dla youth culture i inspiracją dla twórców zafascynowanych nostalgiczną poetyką oraz zainteresowanych rozbudzeniem ruchów LGBT+.

Akhavan potraktowała całą tę spuściznę z należnym jej szacunkiem, ale bez niepotrzebnej fiksacji — ten świat po prostu jest obok. Trzeba się w nim odnaleźć, a czasem stanąć do walki. Ostatnie ujęcie „Złego wychowania Cameron Post” pozwala przypuszczać, że ta walka — o bycie sobą, tak po prostu — dla wielu wciąż trwa.

Ocena: 7/10

Powrót