Strasznie głośno, niesamowicie blisko

Pixote i Lilica uciekli razem z poprawczaka prosto do wielkiego miasta. W Rio jest słońce i woda, uliczne hot dogi i chwila na marzenia o nowych spodniach. I tylko tyle. Dopiero po wyjściu z więzienia codzienność niechcianych dzieci staje się naprawdę potworna, niemal antycznie tragiczna.

Czytaj...

Hator, hator, czyli czego sobie życzysz?

Mieszkanie Tarkowskich, a zwłaszcza pokój Darka, to szczyt peerelowskiego urodzaju: plakaty na ścianach, na śniadanie Nesquik, w telewizji Banda i Wanda. Świat często skąpany jest w pomarańczu, o którym Olga Drenda w „Duchologii” pisała, że sprawia wrażenie wiecznego lata.

Czytaj...

Jeszcze nigdy…

Nostalgiczny wymiar gry, przypominający o naszych nastoletnich przypałach, błędach młodości i niezapomnianych doświadczeniach sprawia, że „Jeszcze nigdy…” ma także swojski nastrój kumpelskich pogaduch.

Czytaj...

Szukam

Dojrzewanie czasem przychodzi zbyt szybko, by można sobie było z nim poradzić. Kino uczy nas o jego bezwzględności — nie można nie dorosnąć, pozostać dzieckiem albo chociaż wydłużyć czasu dziecięcej lub nastoletniej beztroski.

Czytaj...

To tu, to tam, po trochu

Można poczuć się po staremu, swojsko, oglądając trochę innego od wszystkich mięśniaka, który prosi trochę inną od znanych nam kujonek o napisanie pięknego listu do trochę bardziej wyjątkowej szkolnej piękności. Kluczem do ekscytacji ma zdaje się być owe „trochę” — delikatny zwrot w stronę nieoczywistości z zachowaniem gatunkowego sztafażu bezpieczeństwa.

Czytaj...

Podzielone niebo

Może tylko mi wydaje się, że nikt go dzisiaj nie ogląda? Kiedy film Konrada Wolfa miał premierę w 1964 roku, zobaczyło go 1,5 miliona widzów. Może co jakiś czas puszczają go w publicznej telewizji niemieckiej? Może na studiach filmoznawczych w Niemczech „Podzielone niebo” uchodzi za coś w rodzaju „Człowieka z marmuru”? Nie wiem.

Czytaj...

Trzy hetery

„Heathers” jest połączeniem wszystkiego, co ikoniczne dla amerykańskich ejtisów, które Lehmann przyjął z pocałowaniem ręki i tak się podjarał, że nawet nie pofatygował się, by cokolwiek z nich wyselekcjonować.

Czytaj...

Bez ryzyka nie ma zabawy

Podobnie jak w przypadku „Stań przy mnie”, w świat „Ryzykownym interesie” wchodzi się miękko, ale z niepokojem — od pierwszych minut do fotela przyciska mieszanka perwersji i niewinności. Z każdą minutą jest coraz bardziej dziko.

Czytaj...

Poza światem

Wydaje się, że niektóre nasze pasje przylepiają się do nas przypadkowo. Nigdy nie zastanawiałam się, skąd wzięła się moja miłość do filmów. I wydaje mi się, że chłopaki z „Jutro albo pojutrze” też się za bardzo nie zastanawiali: jazda na desce po prostu „się przytrafiła” i tak już została, bo obiecała wyjście ze świata, który ciągle dawał im po dupie — w przenośni i, niestety, dosłownie.

Czytaj...

Małe szczęścia

„To było już bardzo dawno, w ubiegłym roku. Byłam więc znacznie młodsza niż teraz — nie miałam jeszcze 16 lat. I dlatego pewnie tamto przeżycie wydawało mi się tak wielkie. To był koniec jesieni”

Czytaj...