Opowiedz mi banał

Paul Thomas Anderson ma tupet: w czasach lewicowego przepisywania historii (często słusznego!), filmów wyraźnie politycznych na każdym szczeblu (od castingu, przez temat, po promocję) i filmowców-aktywistów, on robi film o miłości. I nawet obiekt jego westchnień jest niemodny: zamiast przywdziać w nostalgię lata 80. lub 90. wraca do poprzedniego totemu kina – dekady Nixona, Abby, narkotykowego haju i miejskiego rozkładu.

Czytaj...

Dokładnie jak w raju – o filmach Jima Jarmuscha

Jim Jarmusch nigdy nie uchodził za uszczypliwego wobec własnej kultury – przyjmował ją z dobrodziejstwem inwentarza, akceptując jej wady i zalety. Być może właśnie takie podejście – życzliwego, choć nie naiwnego twórcy – pozwoliło mu odkryć niezbywalny, a jednocześnie ulotny komponent amerykańskości: nudę.

Czytaj...

Przypis na pół strony. Odcinek 1: Pauline Kael podnosi raban

„Przypis na pół strony” to podcast wyjątkowy – zajawkowy, nieregularny i będący częścią większego projektu, bloga Filmowe odloty. Prowadzą go dwie osoby związane węzłem kinofilii – Patrycja Mucha i Sebastian Smoliński, którzy rozmawiają o takich filmowych fenomenach, które choć szalenie istotne, utraciły miejsce na podium, stały się skrótami myślowymi i obowiązkowymi przypisami, a przez to obrosły mitami.

Czytaj...

Uśpione fantazje

„Mank” to prosta opowieść – choć chce uchodzić za podobnie skomplikowaną, jak sam „Kane” – której sednem wcale nie jest odkrycie tajemnicy kto stoi za artystycznym sukcesem „filmu wszech czasów”, ale odmalowanie utraconej, choć wciąż żyjącej w pamięci wielu epoki. Jej ekranowe wskrzeszenie wymagałoby temperamentu podobnego do tego, jaki miał główny bohater tej historii, Herman J. Mankiewicz.

Czytaj...

Top 9 najlepszych filmów roku 2020 według mnie i tylko mnie

Na listę składa się dziewięć tytułów, bo każdy kolejny, który chciałam wpisać w miejsce dziesiąte, wydawał się „nie na miejscu”. Niech będzie zatem dziewięć – od wielu lat to moja ulubiona liczba.

Czytaj...

Gorzki buziak

Prawda jest jednak taka, że choć scenariusz jest przede wszystkim o Elle, to reżyseria kręci się wokół zanadto wyeksponowanych reakcji chłopaków. To trochę tak jak Noah Baumbach udawał, że kręci „Historię małżeńską”, a kręcił Adama Drivera w opałach.

Czytaj...

„Miałem błyszczący fiński nóż”

Chłopcy tkwią w swoim ciasnym świecie o pozorach nieograniczonego potencjału, czekając na coś, co odmieni ich monotonny dzień, rozkoszując się jednocześnie tą nudą, tą przewidywalnością. Wino ma zawsze ten sam smak, dziewczyny ten sam temperament (poza jedną, Martą), dzień ten sam rytm. Przygoda jest w filmie Barańskiego niedostępna tak, jak niedostępne są dla nas beztroskie wakacje bohaterów.

Czytaj...

Strasznie głośno, niesamowicie blisko

Pixote i Lilica uciekli razem z poprawczaka prosto do wielkiego miasta. W Rio jest słońce i woda, uliczne hot dogi i chwila na marzenia o nowych spodniach. I tylko tyle. Dopiero po wyjściu z więzienia codzienność niechcianych dzieci staje się naprawdę potworna, niemal antycznie tragiczna.

Czytaj...

Hator, hator, czyli czego sobie życzysz?

Mieszkanie Tarkowskich, a zwłaszcza pokój Darka, to szczyt peerelowskiego urodzaju: plakaty na ścianach, na śniadanie Nesquik, w telewizji Banda i Wanda. Świat często skąpany jest w pomarańczu, o którym Olga Drenda w „Duchologii” pisała, że sprawia wrażenie wiecznego lata.

Czytaj...

Jeszcze nigdy…

Nostalgiczny wymiar gry, przypominający o naszych nastoletnich przypałach, błędach młodości i niezapomnianych doświadczeniach sprawia, że „Jeszcze nigdy…” ma także swojski nastrój kumpelskich pogaduch.

Czytaj...