Jeszcze nigdy…

Nostalgiczny wymiar gry, przypominający o naszych nastoletnich przypałach, błędach młodości i niezapomnianych doświadczeniach sprawia, że „Jeszcze nigdy…” ma także swojski nastrój kumpelskich pogaduch.

Czytaj...

Szukam

Dojrzewanie czasem przychodzi zbyt szybko, by można sobie było z nim poradzić. Kino uczy nas o jego bezwzględności — nie można nie dorosnąć, pozostać dzieckiem albo chociaż wydłużyć czasu dziecięcej lub nastoletniej beztroski.

Czytaj...

To tu, to tam, po trochu

Można poczuć się po staremu, swojsko, oglądając trochę innego od wszystkich mięśniaka, który prosi trochę inną od znanych nam kujonek o napisanie pięknego listu do trochę bardziej wyjątkowej szkolnej piękności. Kluczem do ekscytacji ma zdaje się być owe „trochę” — delikatny zwrot w stronę nieoczywistości z zachowaniem gatunkowego sztafażu bezpieczeństwa.

Czytaj...

Podzielone niebo

Może tylko mi wydaje się, że nikt go dzisiaj nie ogląda? Kiedy film Konrada Wolfa miał premierę w 1964 roku, zobaczyło go 1,5 miliona widzów. Może co jakiś czas puszczają go w publicznej telewizji niemieckiej? Może na studiach filmoznawczych w Niemczech „Podzielone niebo” uchodzi za coś w rodzaju „Człowieka z marmuru”? Nie wiem.

Czytaj...

Trzy hetery

„Heathers” jest połączeniem wszystkiego, co ikoniczne dla amerykańskich ejtisów, które Lehmann przyjął z pocałowaniem ręki i tak się podjarał, że nawet nie pofatygował się, by cokolwiek z nich wyselekcjonować.

Czytaj...

Dobra krytyka a polska krytyka. Postscriptum

Warto za to mieć zasady. Mnie tych zasad dostarczył tekst Michała Oleszczyka „Dobra krytyka a polska krytyka”, wygrzebany z czeluści jego bloga. Napisany w 2010 roku, przez wiele lat był (i wciąż pozostaje) dla mnie drogowskazem, choć nie ukrywam: z chęcią zasiadam do napisania do niego postscriptum, bo i w tym tekście czeka na krytyczkę kilka pułapek.

Czytaj...

Między wierszami

Niesiona nowoczesną wyobraźnią de Wilde zachowuje austenowskiego ducha i szuka między wierszami schowanych znaczeń, ale nie ulega nostalgii i nie pokrywa patyną świata, który w powieściach jest przecież „żywy”, dziejący się tu i teraz, a nie „dawno, dawno temu”.

Czytaj...

Bez ryzyka nie ma zabawy

Podobnie jak w przypadku „Stań przy mnie”, w świat „Ryzykownym interesie” wchodzi się miękko, ale z niepokojem — od pierwszych minut do fotela przyciska mieszanka perwersji i niewinności. Z każdą minutą jest coraz bardziej dziko.

Czytaj...

Poza światem

Wydaje się, że niektóre nasze pasje przylepiają się do nas przypadkowo. Nigdy nie zastanawiałam się, skąd wzięła się moja miłość do filmów. I wydaje mi się, że chłopaki z „Jutro albo pojutrze” też się za bardzo nie zastanawiali: jazda na desce po prostu „się przytrafiła” i tak już została, bo obiecała wyjście ze świata, który ciągle dawał im po dupie — w przenośni i, niestety, dosłownie.

Czytaj...

Za dziewuchy! — 2. sezon „Sex Education”

„Sex Education” obejrzałam od razu i jestem zaskoczona, jak smaczny jest ten drugi sezon. Nade wszystko podoba mi się spryt, z jakim babki, które są za ten serial odpowiedzialne, łączą frajdę z codziennym, zupełnie nie zabawnym doświadczeniem nastolatków. W tym sezonie przede wszystkich dziewuch.

Czytaj...